Mamy już miesiąc!

Maluszki mają już miesiąc, nie wiadomo, kiedy to minęło. Psiaki się strasznie pozmieniały, teraz jest też o sto razy więcej pracy przy nich niż wcześniej. Małe już nie takie małe, mają już naprawdę ostre ząbki i Ish już zaczyna od nich uciekać, bo potrafią ją nawet do krwi ugryźć(ssąc). Dlatego małe też już zaczęły same jeść, choć strasznie trudno jest ich nakłonić do suchej, więc za radą i konsultacją z weterynarzem, małe dostają gotowane mięsko z ryżem i warzywami, na przemian z suchą. Mały widać, że to służy, bo brzuszki mają okrąglutkie i są bardzo wesołe i łobuzerskie. Już praktycznie wszystkim stoją uszka, tylko Czerwony z tym zwleka, choć on też jest największy ze stadka (pierworodny), więc ma prawo do buntu ;) Widać, że u małych dominuje kolor rudy, choć dwa będą jaśniejsze. Oczka mają ładnie migdałowe, teraz jeszcze niebieściutkie. Wszystkie zdrowo zasuwają na czterech łapach, i zagryzają się wzajemnie, zabawki ich jeszcze nie interesują zbytnio. Co innego człowiek. Najbardziej komunikatywne są dziewczyny, chłopaki trzymają delikatny dystans. Najbardziej do ludzi, jest Pomarańczowa, ta to uwielbia być trzymana na rękach i od razu chce zalizać człowieka, potem Biała, która też jest niesamowitą zadziorą i pierwsza zaczyna wszystkie zabawy. Niebieska, też ciągnie do ludzi, najbardziej też mi chyba przypomina Ishtarke, bo nawet jeśli ciągnie, to zachowanie ma prawdziwej księżniczki. Chłopcy? Najodważniejszy i najciekawszy nowych miejsc ( i ich oznaczania ;D ) jest Żółty, Zielony, to taki myśliciel, ale równie ciekawski, Czerwony bardzo lubi być tulony, ale ogólnie woli się trzymać najbardziej z boku i chyba najdłużej się przyzwyczaja się do zmian, to też jest największy śpioch i najbardziej daje sobie wchodzić innym na głowę. Małe teraz już nawet kupek nie mają takich małych i teraz pralka chodzi non stop, a i mop, nie dużo ma odpoczynku, co jak co, ale na zapach pronto czy tym podobnych maluchy całkiem nie reagują ;) Miotłę zaś uwielbiają atakować. Całe szczęście, że jest ich tlko szóstka, nie wyobrażam sobie by było ich więcej ;D
Co jeszcze mogę dodać o małych? Mało, który hałas je rusza, maluchy mają też już za sobą jazdę samochodem i to nie raz, póki co żadne nie wykazywało choroby lokomocyjnej, choć fakt, wożone zawsze były po dwoje. Zdjęcia staram się robić, ale kompletnie nie mam kiedy ich dodawać, na pewno będą na płytkach, które dostaną przyszli właściciele, postaram się też mimo wszystko niebawem je dodać do galerii. Małe też są już mają za sobą jedną wizytę u weterynarza, któremu się bardzo spodobały ;) Teraz niedługo czeka nas wyjazd po raz drugi, na szczepienia... a potem będzie już 12-ty ;(((((( No ale tak to już jest..