Zima/Wiosna/Zima..

czyli jak to pogoda nie może się zdecydować.
Ostatnimi czasy już większość z nas myślała, że to koniec zimy, śniegi topnieją, ptaki śpiewają, koty zaczynają się marcować, nawet trawa gdzie nie gdzie zaczęła zielenić. Zresztą nie tylko my uznaliśmy, że to koniec zimy, ale nasze buraski również. Ish jako pierwsza zrzuciła futro i od miesiąca straszy szczurzym ogonkiem, od jakiegoś też czasu Gisu poszedł w jej ślady, a ostatnimi dniami to już prawie całkiem futro zrzucił, teraz to codziennie trzeba go minimum godzinę dziennie wyczesywać, bo inaczej nie idzie wytrzymać z latającymi kępkami futra. Kala też już zaczyna, tylko Bali jeszcze misiu jest, ale on to zawsze już kiedy zaczynały się upały, pozbywał się futra. Tylko co o będzie jak tu rzeczywiście znów przyjdą mrozy po wyżej -22 stopnie? Ja wiem, naszym buraskom to nic nie zrobi różnicy, bo przecież one nawet teraz lubią wskoczyć do rzeki i się popluskać. Tylko my takie zmarzluchy..
c.d.n.