Maluchy, obróżki i..

..małe co nieco z ich życia.
Małe powoli przyzwyczaja ją się do obróżek, dalej jest od czasu do czasu drapanie, ale już jest nieźle, choć są spryciury (jak Czerwony, które je zdejmują).
Małe już bardzo ładnie rozróżniają dzień od nocy (chyba, że ja im spać nie daję, stukając na klawiaturze lub myszką, sprzątaniem itp, czyli wszystkim tym na co jest za mało czasu za dnia), starają się załatwiać nie w swoim domku, czyli w tym momencie wolą salono-kuchnię, przy jedzeniu raczej afer nie ma, a jak jakaś jest to nad delikwentem staramy się pracować. Tymianek bardzo pomaga mi w socjalu, psiaki też do niego ciągną! Cypis znów trenuje je na wysokie i nagłe dźwięki ;). Trzeba też przyznać, że założyłam 'zeszycik'(czyli kartki, które są aktualnie pod ręką, które potem składuję na kupkę) gdzie staram się wpisywać jakieś codzienne spostrzeżenia na temat każdego malca, co by potem pomóc w doborze do właściciela i podać wskazówki co do wychowania. Trzeba też przyznać, ze różnice w charakterkach widać, są takie co by najchętniej non stop przy człowieku były, są takie co wolą na dystans ( bo co ma być, one aury, zaburzać 'Nu,nu nu!', nie wolno), a i takie co by najchętniej poprzestawiały świat pod swoją modłę, no z tymi to będą historie ;)
Przyznam, też że powoli zaczynam sobie klarować, który gdzie pójdzie, cieszy mnie też to jakich małe będą mieć właścicieli ( zapewne o nich jeszcze usłyszymy, a przynajmniej mam taką nadzieję). Każdy ma już swój domek (choć długie debaty były gdzie które puścić), udało się malce zachować w kraju, choć nawet do Czech, też je ciągnęło, ale jednak co je mieć blisko, to blisko :)) Choć trza przyznać, że niektóre najbliżej to nie będą, a porozjeżdżają się praktycznie w każdy kraniec Polski!
Ale łezka się w oku kręci, na myśl, że to już niedługo rozstania nadejdzie czas. Ale, ale na trochę choć się je opóźni, co niektórym, z racji wakacji ;) Tak teraz choć czasem krew zalewa, jeśli chodzi o sprzątanie czy naukę, tak smutno się robi, że nie będzie czyich bitw oglądać, pogoni, polowania, tych niesamowitych póz podczas snu... No i tych moich przylep...szkoda.. smutno, a już myślałam, że może się stadko powiększy, ale chyba jeszcze za wcześnie, no i się planuje powoli jakiś mały domek z dala od ośrodka..