Pierwszy słoneczny dzień w 2014 ;)

Dziś w końcu naprawdę zaświeciło u nas słoneczko, piękne, ciepłe, wręcz wiosenne. Choć i dziś pojawiały się chmury i w naszym lesie, dalej było raczej ciemnawo, postanowiłam wybrać się nad rzekę i rozlewiska z Galinką i Tymiankiem. Niestety, zaczął się w naszych okolicach i naszym Parku Krajobrazowym, sezon polowań i trzeba uważać, chodzić wyraźnie oznaczonym i na wybranych w danym czasie rejonie. Dlatego też musimy chodzić na raty ;) Może uda mi się dzięki temu schudnąć ;D. Tak zaś na serio, to takie spacery to czysty relaks, choć dziś mieliśmy nieprzyjemne spotkanie z pseudo motocyklistą, co po zwykłej kładce, przejechał na pełnej prędkości, bez zważania na to, że stoimy tam, czyli ja, dziecko i pies! Na szczęście takich pomyleńców tu jest raczej mało. Zawędrowaliśmy dziś nad nasze standardowe miejsca, spotkaliśmy mamę łabędź z małym łabędzikiem ;). Przeszliśmy się wzdłuż rozlewiska przy Pilicy, a Gala niesamowicie mnie zaskoczyła. Przez caaały czas się nas pilnowała, nie szalała jak to ona. Chodziła, węszyła, ciągle się przymilała! Kiedy przysiadłam nad rozlewiskiem ona zaraz tup tup tup i już zaraz za moimi plecami, niczym ciepły kocyk ułożyła się wygodnie. SZOK! Ona co zawsze węszyła, szukała, wypatrywała, na łabędzie polowała, a tu taaaki spokój jak nie ona! Coś jest chyba na rzeczy ;) If You know whot I mean ;D
Potem ruszyliśmy w stronę kładek i szuwar, niesamowicie tam teraz jest, jeszcze gdzieniegdzie są pełne pałki, dzika róża czerwieni się między trawami, a i mech delikatny jeszcze zieloniutki. Znaleźliśmy też nawet kilka uroczych i dających się przejść ścieżek ukrytych w szuwarach. Jedna z nich doprowadziła nas do niesamowitego miejsca, pełnego brzóz, a dalej niesamowita zieleń, różne rodzaje mchów, młode sosenki, krzewy jeszcze zielone!! Niczym Alicja, trafiłam do krainy czarów i przeniosłam się tam gdzie jest ciągle wiosna! Tymek był zachwycona, Gala zresztą też, ja tym bardziej, bo nie dość, że towarzyszyło nam cieplutkie słoneczko, co pozwoliło nawet na rozpięcie kurtek i ściągnięcie czapek. Było cudnie, jak miałam szczęście porobić parę ciekawych zdjęć. Ciągle jestem pod wrażeniem Gali i jej dojrzałego, stonowanego zachowania... A! I nawet nie wchodziła do wody, co już całkiem nie jest do niej podobne, bo jedynie łapki moczyła. Trzymajcie zatem kciuki by za 4 tygodnie było u nas baby boom! ;)
Takich dni powinno być więcej.. :)